|
Codziennie nowe super dowpcipy - strona 372 wstecz<< >>dalejCo dla mężczyzny oznacza robienie porządków w domu? - Podniesienie nogi tak, byś mogła poodkurzać.
- Co blondynka robi przed kominkiem? - Podnieca ogień.
Co to jest: brunetka blondynka brunetka? - Kazimierz Przerwa Tetmajer.
Ona: O czym myślisz? On: A o tym samym co i ty... Ona: Ty świnio!!!
Blondynka wchodzi do sklepu i prosi o dwa sznurowadła. - Jakie? - Jedno lewe, drugie prawe!
Policjant zatrzymuje samochód. - Panie kierowco, zapłaci pan mandat za zbyt szybką jazdę... - Ale panie władzo, nie jechałem szybciej jak kilometrów na godzinę! - Radar pokazuje kilometrów na godzinę! - Ależ zapewniam pana, że jechałem nawet mniej niż . W tym momencie wychyla się z samochodu żona i mówi: - Panie władzo, sprzeczanie się z nim kiedy jest pijany nie ma sensu...
Idzie sobie pielgrzym przez pustynię i napotkał się na lwa. Bezradny, uklęknął i mówi: - Boże oświeć tego lwa swoją wiarą! Zabrzmiała błyskawica i lew klęka na kolanach i mówi: - Pobłogosław te pokarmy Panie, które będę spożywał...
Zomowiec łapie młodego człowieka i mocno trzymając pyta go: - Student? - Nie, chuligan... - A, to bardzo pana przepraszam...
Rozmowa dwóch komiwojażerów: - Ty, Józek, tej nocy śniła mi się twoja żona. - No, a co mówiła? - Co miała mówić? Ona nic nie mówiła. - Ty, wiesz co? To nie była moja żona.
Na bezludnej wyspie rozbili się Krzaklewski, Kwasniewski i Wałęsa. Ten ostatni po trzech dniach osobnego włóczenia się po wyspie zgłodniał jak cholera. Nagle widzi Kwacha, jak ten coś sobie je. Wielki Elektryk zastanawia się, jak zdobyć żarcie, wreszcie podchodzi, siada obok prezydenta i mówi przymilnie: - Wiesz co Olek, ja tego Krzaklewskiego nie lubię... - To nie jedz.
- Jasiu, znów spóźniłeś się na lekcję! - Na naukę nigdy nie jest za późno, proszę pani!
W gospodzie przy piwie rozmawiają ogrodnicy. - Ja w tym roku wyhodowałem jabłka, z których największe miały przeszło kilogram. - Moje były jeszcze większe! Każde ważyło kilogramów! - To jeszcze nic. Ja wyhodowałem takie jabłko, że jak wiozłem je na targ, to wyszedł z niego robak i zjadł mi konia.,.
Czym się różni warszawiak od paryżanina? - Paryżanin, jak tylko gdzie usiądzie, zaraz opowiada kawały antyrządowe, natomiast warszawiak, jak zacznie opowiadać dowcipy polityczne, to zaraz siedzi.
Spotkanie po latach serdecznych przyjaciół ze szkoły średniej. Oczywiście wspominki, oczywiście obowiązkowy rajd po nocnych knajpach warszawskich, a potem o świcie powrót do domu, do wytwornego apartamentu na warszawskim Ursynowie: Nie powiem, dorobiłem się oprowadza podchmielonego przyjaciela ten, który mieszka w Warszawie. Tutaj jeden pokój, tutaj drugi, tutaj komplet mebli swarzędzkich. A ten na kanapie, który leży obok mojej żony, to chyba będę ja...
Dwóch rozbitków dryfuje w szalupie po pełnym morzu: - O Boże, czy ktoś nas tu znajdzie? - martwi się jeden. - Dopóki ja jestem na łodzi, można na to liczyć. Szuka mnie policja w siedmiu krajach!
Żacy chodzili od drzwi do drzwi i śpiewali, a w zamian dostawali jaja i pokarm.
Znalazła baba w zimie żabę.żaba do niej mówi : -Proszę zabierz mnie do domu i zaopiekuj sie przez zimę a spełnię twoje trzy życzenia. Baba się zgodziła i zabrała ją do domu.Minęła zima i żaba mówi: -to jakie sa twoje trzy życzenia jakie mam spełnić? Baba na to : -Chcę być bogata. Chcę mieć pałac, piękny i duży. No i chciałabym żebyś mojego starego kota przemieniła w księcia. Żaba sprawiła,że baba została bogata, miala piekny palac i kot zmienił sie w księcia po czym powiedzial : -I widzisz stara kur..o po co mnie wykastrowałaś? sylwiad');
- Niestety, mam dla pana złą wiadomość - jest pan zarażony wirusem HIV Facet na to: - Ku***, już nawet własnym dzieciom ufać nie można. SKRAY');
|